warsztat szamanskie wakacje w naturze sierpien 2017

Luczis
Po co nam seks

Poniższy artykuł ukazał się w magazynie WEGETARIAŃSKI ŚWIAT, grudzień 2001.

Refleksje po warsztacie Tantr – Jogi Luczisa Pustoty.

TANTRA JOGA to droga wiodąca przez zmysły do rozszerzenia świadomości i zjednoczenia.

Tantra to wehikuł, którym każdy z nas wędruje po ścieżce duchowej do swojego własnego nieba.

To fascynujące, kiedy czuję, że mogę poruszać własną energią. Na początku biegnie ona wolno od podstawy kręgosłupa do czubka głowy i wraca w dół przednim kanałem energetycznym. Potem, tańczę walca, a moja energia wiruje we mnie coraz szybciej i szybciej. Doświadczam mikrokosmosu we własnym ciele. Wiem, że jestem odzwierciedleniem i częścią wielkiej kosmicznej całości, jak w kosmosie każda cząsteczka mojego ciała jest w nieustannym ruchu, a moja świadomość może ułatwić lub hamować jej bieg. Takie i inne odkrycia były moim udziałem na warsztatach tantra jogi prowadzonych przez  Ar Luczisa Pustotę, nimi pragnę się z Wami podzielić.

Tantra joga jest, między innymi, nauką przekształcania namiętności seksualnych w wyższe stany świadomości, zjednoczenia elementu męskiego i żeńskiego dla osiągnięcia pełni oświecenia. Zespolenia yin i yang umożliwia poruszenie wewnętrznego ognia kundalini, wszechpotężnej energii seksualnej, która może zniewolić lub wyzwolić człowieka. Niekiedy kundalini na krótko uwalnia się podczas miłosnego zespolenia, ale ćwiczenia tantrycznej jogi umożliwiają świadome kierowanie ta olbrzymia mocą.

Ojczyzną tantra jogi są Indie, praktykowano ją w Chinach, Japonii, Tybecie, Nepalu, Indonezji. Choć pisemne traktaty tantryczne w ogromnej części zaginęły w mroku dziejów, wiadomo, że korzenie tej nauki sięgają okresu wczesnego matriarchatu w Indiach, a jej praktyki usystematyzowano około 1500 lat temu. W odróżnieniu od innych systemów filozoficzno – religijnych, tantra dostępna była dla przedstawicieli wszystkich kast, głosząc, iż szanse oświecenia są równe dla kobiet i mężczyzn.
Wywodzące się z sanskrytu tantra oznacza „rozszerzyć się”, „tkać”, „zasada”. W Tybecie tantrami nazywa się traktaty opisujące wskazówki medyczne, etyczne, religijne i socjalne.

Kundalini jest często przedstawiana jako jadowity wąż, gotowy do ukąszenia w każdej chwili, spoczywający w uśpieniu w najniższym czakramie, zwanym czakramem podstawowym, który według tantrycznych ksiąg położony jest u podstawy kręgosłupa i jest siedliskiem dążeń materialnych, a jego pragnieniem jest nabywanie i posiadanie. W nim to właśnie ciasno zwinięta w spiralę, spoczywa siła, która nosi nazwę kundalini. Znaczy to dosłownie: zwinięta żeńska energia. Ale jest ona udziałem zarówno kobiet jak i mężczyzn. Nazywana jest energią twórczą, energią życia, energią czystej świadomości.

Pojęcie joga istnieje we wszystkich pierwotnych kulturach – z sanskrytu tłumaczy się je jako „połączenie”, „związek”. Tak więc tantra joga jest systemem rozszerzania świadomości i samorealizacji, połączenia pierwiastka męskiego z żeńskim w uświęconym związku – tzw.: tantrycznym małżeństwie. Przeciwstawne elementy jednoczą się we wnętrzu człowieka.

We współczesnym świecie zdominowanym przez kulturę anglosaską, wokół tematu tantry narosło wiele kontrowersji. Wielu osobom kojarzy się ona jedynie z seksem. Prasowe brukowce i erotyczny półświatek sprzedają pod jej szyldem orgie, masaże erotyczne, nie mające nic wspólnego z  prawdziwymi rytualnymi praktykami.
Aspekt seksualny jest istotnym, ale nie jedynym elementem tantrycznej jogi, gdyż rozszerzenie świadomości osiąga się tu podnosząc i przekształcając energię seksualną. Potencjał miłosny jest najpotężniejszą siłą drzemiącą w człowieku, bowiem jego zadaniem jest biologiczne zapewnienie przetrwania gatunku. Niestety, potencjał ten jest często bezpowrotnie trwoniony. Na przygotowanie podstaw dla narodzin nowego życia: do produkcji plemników, czy też komórek jajowych, organizm wykorzystuje około 70 – 80% najwyższej jakościowo energii. Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, zarodki życia wydalane są z organizmu. Cenną witalną moc marnujemy spontaniczne podniecając się np. przy oglądaniu nasiąkniętych podprogowym erotyzmem programów w TV. Po akcie seksualnym, zwykle padamy z wyczerpania. Tak przez wiele lat witalność uchodzi z nas jak z  dziurawego naczynia, a my starzejemy się coraz szybciej, tracąc siły fizyczne, zdolności intelektualne, twórcze. Na fotografii kirlianowskiej widoczne jest to w postaci strugi energii sączącej się z okolic krocza.

Tantryczna joga jest ścieżką kontroli energii, podnoszenia i przekształcania energii witalnej, dla zachowania długowieczności i rozwoju wewnętrznego potencjału. Taką zdolnością wykorzystywaną w sposób destrukcyjny władały bajkowe baby jagi. Rosyjskie słowo baba jaga określa babę zajmującą się jogą. Kobiety te posiadały moc lewitacji opanowując energię seksualną, która w dobrze wykształconej formie układała się w kształt miotły.

Kundalini, gdy zostanie obudzona, rozplata się ze zwoju i wspina po kręgosłupie do wyżej położonych czakramów, uwalniając energię. Budzi uśpioną świadomość wszystkich sześciu kolejnych czakramów, które dzięki temu mogą bardziej harmonijnie funkcjonować, aby na końcu drogi połączyć się z najwyższym z nich, osiągając cel, jakim jest jedność, ekstaza duchowa, nirwana.

Na ścieżce tantrycznej jogi celem jest rozszerzenie poziomu świadomości, dzięki przetransformowaniu i przeprowadzeniu energii seksualnej przez wszystkie poziomy rozpoczynając od czakry korzenia, do czakry korony łączącej człowieka z wyższą świadomością. 
Na pierwszych warsztatach tantry, jakie odbyłam cztery lata temu, rozpoczęłam pracę z czakramem podstawy – muladhar i czakramem seksualnym – svadististhan. Nauczyłam się prostych, typowych dla jogi assanów, technik pracy z mięśniami zwieraczami okolic genitaliów łączonych z wizualizacją, ćwiczeń energetycznych, szybko pokonując bóle kręgosłupa, jakie dręczyły mnie od wielu lat. Ćwiczenia stosowane w tej jodze nie tylko poprawiają jakość doznań zmysłowych, ale przedłużają intymną młodość, zapobiegają oraz leczą problemy i schorzenia seksualne. Na jednym z ostatnich kursów, młody impotent, dzięki tantrze całkowicie pozbył się swego ogromnego problemu. U kobiet tantra szybko reguluje i skraca miesiączki, a zaawansowane tantryczki w naturalny sposób kontrolują swoją płodność. Mężczyźni mogą w nieskończoność przedłużać akt miłosny, kontrolować i zatrzymywać wytrysk ciesząc się wielokrotnym orgazmem.

Podczas kursu zrozumiałam, że nie muszę kajać się za namiętność i temperament, mogę się cieszyć seksem bez poczucia wstydu. Nauczyłam się czerpać przyjemność z bycia z mężczyzną, radować i delektować obdarowywaną przez niego miłością, czego wcześniej nie potrafiłam.
Pamiętam pierwsze zaskoczenia, jakie spotkały nas na zajęciach, gdy na ogromnej sali sześćdziesiąt osób zamarło wsłuchując się w przenikliwy, rytmiczny oddech Ar Luczisa Pustoty. Tantra wykorzystuje techniki oddechowe, jako najbardziej naturalne metody oczyszczania i uzdrawiania. Sekret długowieczności joginów to sposób w jaki oddychają, im dłuższy wydech tym więcej toksyn i blokad wyrzuca organizm – przekazywał nasz mistrz.

Trenując się w zatraconej umiejętności prawidłowego oddychania, wyciszałam i regenerowałam swój organizm. Po kilku dniach schudłam 3 kilogramy, a moje ciało wyraźnie odmłodniało. Energia seksualna transformowała się dalej aktywizując mój trzeci czakram – manipurę, odpowiadający za stan zdrowia, a także emocje oraz sentymenty. Wykorzystując techniki oddechowe, pracę z grupami mięśni i wizualizację, tantryczna joga chroni przed wampiryzmem energetycznym – powstającym na bazie negatywnych emocji trzeciego czakramu. 
Po powrocie do domu kontynuowałam swoje praktyki skupiając się na czakramie splotu słonecznego. Postanowiłam uwolnić swój dławiony żal, wyzwolić skrywane emocje, przekształcić cierpienie w radość. Wkrótce potem zakończyłam degenerujący mnie związek, dziękując za lekcję jaką wyniosłam z życia z człowiekiem, którego przez wiele lat kochałam. Ale energia chciała przedrzeć się dalej do czakramu serca – anahata. Wspinanie się na poziom serca zajęło mi dwa lata i nadal mam tu jeszcze sporo do zrobienia. Po licznych bolesnych doświadczeniach emocjonalnych, miałam problem z dominującym u mnie pierwiastkiem męskim. Powtarzałam sobie - nie chcę znów być ofiarą mężczyzny.Walczyłam z płcią przeciwną, często wygrywałam, a to tylko umacniało moje osamotnienie, brak bezpieczeństwa i miłości. Równoważenie yin i yang było trudne. Z pomocą przyszły mi tantryczne medytacje, zaufałam wyższej boskiej świadomości, poczułam się jak dziecko w łonie matki słyszące bicie jej kochającego serca. Przyznałam się do tego, że pragnę korzystać z darów kobiecości, dałam sobie prawo do słabości, poddawania się, zaufania drugiej osobie. I wtedy spotkałam właściwego mężczyznę – Pawła , który pomógł mi rozwinąć ośrodek serca. Zrodziła się w nas prawdziwa, oparta na przyjaźni i wspólnych pasjach, miłość. Taka, która nie wymaga a daje, tkliwa, wolna od zazdrości i poczucia własności, odpowiedzialna i reagująca na wszystkie stany emocjonalne partnera. Oboje torowaliśmy drogi uczuciu używając czakramu gardła – visuddhi, wyrażając potrzebę bycia ze sobą pięknymi, subtelnymi i ciepłymi słowami, w których zawsze było znacznie więcej akceptacji niż krytyki. Uczyłam się prawdziwej komunikacji i asertywności, mówiąc partnerowi o tym, co mnie u mnie i u niego drażni, co przeraża na bieżąco wyjaśniając małe i duże problemy tak, aby nie dorosły do postaci zmory.

Wtedy świadomie wybierając tantra jogę jako swoją ścieżkę, po trzech latach ponownie wybrałam się z Pawłem na kurs do Ar Luczisa Pustoty. Przez pierwsze dni zastanawiałam się, czy to na pewno ten sam nauczyciel.

Słowo czakram oznacza koło lub krąg energetyczny. Jest siedliskiem energii psychicznej, którą wytwarza i gromadzi. Nasz organizm wyposażony jest w siedem czakramów ulokowanych wzdłuż osi kręgosłupa.

Trudno mi było zrozumieć, że człowiek może aż tak bardzo wzrosnąć i odmłodnieć? Czułam jak jego jasność, ciepło oraz wiedza dociera do naszych serc i dusz. Warsztat został udoskonalony o szereg dodatkowych ćwiczeń psychologicznych, medytację dynamiczną, pracę w transie. Z dnia na dzień Ar Luczis kreował w grupie bezpieczeństwo potrzebne dla wyrzucenia z siebie lęków, zburzenia murów własnych ograniczeń, pomagał przejść przez bolesny proces wyciągania starych kolców, obserwował jak tworzymy siebie na nowo, lepszych, szczęśliwszych. Każdy miał tu swój dzień, lało się wiele łez oczyszczenia wzruszenia i radości. Przyszły do mnie nowe metafizyczne doznania. Siedzimy we dwoje wtuleni w siebie dotykając się czołami. Nasze oddechy i serca harmonizują się, znajdując wspólny rytm. Krążę energią swoją i partnera. Czujemy błogość i radość jednoczenia się, nasze uczucie wzrasta. Zachęceni sukcesami w zaciszu sypialni zaczynamy kultywować intymne rytuały – które na zajęciach, ze zrozumiałych względów, podane były tylko w teorii. Jesteśmy ze sobą przez wiele godzin. Wchodzimy  świat tantrycznego zespolenia, przenikają nas dreszcze, zataczamy granice naszych ciał, jesteśmy jednym, widzę kolorowe energie, tryskające z nas fajerwerki orgazmu. Takie cudowne przeżycia cementują związek. Tantra naucza, że orgazm to naturalne przeżycie mistyczne, odmienny stan  świadomości dostępny dla każdego. Połączenia z boską świadomością, można doznać już w trakcie jednego zbliżenia. Za takie poglądy w pewnych okresach historycznych zwolenników tantry karano śmiercią.

Transformowana dalej energia dociera na wyższy poziom do ajna – czakramu trzeciego oka. Ajna jest ośrodkiem tantry i wielkim wyzwoleniem. Na tym poziomie pojawiają się uboczne efekty uprawiania tantry: jasnowidzenie, rozwiązywanie problemów podczas snu. W trzecim oku znów spotyka się męskość z kobiecością, logika z tym co nie logiczne. Mój partner pokonuje wewnętrzne opory, aby zaufać temu co nieracjonalne a prawdziwe, mnie jest trochę łatwiej gdyż już wcześniej wspomagałam się intuicją. Oswajamy się z naszym wewnętrznym okiem, a przekazy stają się coraz częściej jasne i czytelne. Zaczynamy słuchać cennych podpowiedzi intuicji. Miesiąc po kursie, zaraz po naszym tantrycznym zespoleniu, Paweł miał wizję. Zobaczył drogę i siebie za kierownicą obcego auta, a potem swój wypadek samochodowy, który jednak skończył się szczęśliwie, gdyż w porę zahamował. Pół roku potem, w dniu w którym, tknięta intuicją obdarzyłam go aniołkiem na szczęście, jadąc pożyczonym samochodem miał wypadek , kończący się jedynie małą stłuczką. W momencie zdarzenia przypomniał sobie swoja wizję i wyhamował, unikając nieszczęścia. Pojawił się też życzliwy policjant, który pomógł mu, choć miał prawo ukarać go mandatem. Po tym zdarzeniu, oboje coraz mocniej czujemy boskie prowadzenie, jedność z transcendentną istotą, której miłość ogrzewa i chroni. Nie szukam Boga, On jest we mnie, a ja w Nim – podnosząca się energia przeciera szlaki wiodące do siódmego czakramu – sahasrar. Moja znajoma porównuje swoje wrażenia ze stanu śmierci klinicznej do orgazmu z Bogiem – taka jest tantra. O podobnych odczuciach pisał m.in. Osho.

Wyższa świadomość nie mieszka w oddalonych przestworzach, otwierasz się na nią u progu czakramu korony, gdy z czubka głowy wypływa strumień energii, to twoja pępowina łącząca cię z Bogiem.

-Moje ciało i ego zniknęło, stopiłam się z Bogiem, byłam jednością ze wszystkim co żyje. – takimi słowami opisywała swoje przeżycia podczas tantrycznego tańca transowego Teresa. Pracując z czakramem korony przyjmujesz kolejne efekty tantrycznej jogi, przekonujesz się o nieograniczoności umysłu. Przestajesz być miotany przez wiatr niepewności, sam tworzysz swe przeznaczenie, świadomie planujesz życie. Sam torujesz biegi rzeki losu, uwalniając się z kolejnych pęt karmy. Taka jest ścieżka tantrycznej jogi, ścieżka wyzwolenia z ograniczeń.

Jeśli obudzona kundalini zostanie zdławiona zakazami moralnymi, czy religijnymi, lub wzbudzona w niewielkim stopniu, jedynie poruszona – zwój wężowy zacznie się rozplatać, lecz z siłą niewystarczającą, aby przejść do wyższych czakramów- zdarza się, że utknie na najbliższym drugim czakramie, tuż za punktem wyjścia, przybierając postać pożądania seksualnego. Bowiem właśnie drugi z czakramów odpowiedzialny jest za popęd płciowy. Po pewnym czasie kundalini może cofnąć się do swojego pierwotnego legowiska i ponownie zapaść w sen.

Każdy z czakramów pełni inną funkcję w naszym organizmie, a wszystkie z naszych dążeń: do posiadania, kopulacji, władzy, miłości, komunikacji, rozumienia i transcendencji czyli rozumienia samego siebie przez dotknięcie Boga, czy świadomości kosmicznej splatają się i łączą, i jeśli brzmią harmonijnie, jeśli niektóre z nich nie obejmują dominacji – możemy osiągnąć harmonię. Pomoże nam w tym nasza obudzona kundalini.


Przez pięć dni Luczis przygotowywał nas do kulminacyjnego ćwiczenia techniki rozbudzania i podniesienia ognistej mocy kundalini. Przebudzenie ognistego węża kundalini jest konieczne do uzyskania dojrzałości duchowej. Poruszenie węża łatwo rozpoznać, pełznie przez kręgosłup podnosząc temperaturę organizmu, na czole pojawia się pot, czasami gorączkowe dreszcze, niekiedy można nawet zemdleć. Przy tym ćwiczeniu tybetańscy mnisi posadzeni nago na mrozie suszą wyzwolonym ciepłem swojego ciała mokre prześcieradła. Daleko nam do mnichów ale wielu z nas czuje po ćwiczeniu ogromny przypływ energii witalnej.
Cały czas uczę się, tak obcej mi jeszcze, pokory. Zachwycam się, widząc jak po raz kolejny podczas pożegnalnego rytuału mistrz przeprasza za swoje uchybienia, przyznaje się do różnorodnych emocji, ze łzami w oczach stwierdzając: nie wiem, kto więcej uczy się na tych zajęciach, wy czy ja. Sycę się jego spokojem, pogodą ducha i unikalnym darem rozładowywania śmiechem, powstających w grupie napięć. Trudno nauczać transformacji seksualnej. Intymność jest tematem wyjątkowo drażliwym, najczęściej pomijanym i bagatelizowanym.

Należący do klanu osiągających oświecenie przez pustkę, Ar Luczis Pustota wychował się na syberyjskiej wsi. Jest inżynierem elektronikiem, psychologiem – prowadzącym terapię indywidualną oraz partnerską, uzdrowicielem, poetą i bajkopisarzem z ponad dwudziestoletnią praktyką duchową. Mistyki doświadczał od dzieciństwa, ominęła go przeznaczona dla niego kula, kilkakrotnie wychodził cało z wypadków samochodowych, w których nie miał prawa przeżyć. Wiedziony głosem przeznaczenia wstąpił, zaraz po jej otwarciu, do pierwszej w Rosji Moskiewskiej Akademii Jogi, w której jako najmłodszy student od razu został wykładowcą. Praktykował w Tomskiej Szkole Zdrowia. Lecząc się jogą, unikał chirurgicznego skalpela. Od ponad dwudziestu lat jest wegetarianinem. – W Akademii zalecano wegetarianizm, ale sam musiałem do tego dorosnąć – mówi Ar Luczis – Pierwsze dwa lata były trudną walka wewnętrzną ze starymi przyzwyczajeniami, na Syberii jada się głównie mięso. Gdy chodziłem głodny po Moskwie nęciły mnie mięsne aromaty. Po tym jak złakniony ulegałem pokusie i pożerałem porcyjkę mięsa, bolał mnie brzuch i czułem się fatalnie. Jako prawdziwy wegetarianin narodziłem się dziesięć lat temu. Ciężko pracując na budowie, przekonałem się, jakim mitem jest to, że mięso daje siłę. Moi mięsożerni koledzy męczyli się ode mnie dużo szybciej – dodaje. Na ostatnim kursie tantry  wszyscy uczestnicy bez problemu zdecydowali się na dietę wegetariańską. Nawet zadeklarowani mięsożercy, twierdzili, ze czują się znacznie lepiej bez obciążonego ciężkostrawnym białkiem żołądka.

Wella


Zapisz się do newslettera

Nie wysłamy spamu!