Autorka: Renata Arendt-Dziurdzikowska

Boska kobiecość

Archetypowe kobiece energie pod postacią fascynujących bogiń tańczą w nas. Są jak pieczęcie mocy.

Do ośrodka warsztatowego „Tu i Teraz” w Nowym Kawkowie na Warmii jadę podekscytowana: oto przez pięć dni będę doświadczać wraz z innymi kobietami archetypowych energii hinduskich bogiń, czyli tak naprawdę energii pierwotnej kobiecości, za którą my współczesne kobiety tak tęsknimy. A którą potencjalnie mamy w sobie!

Prowadzi 54-letnia zjawiskowa Brazylijka Komala Sunder, od lat doświadczona w pracy z archetypową kobiecością. Jest przewodniczką kobiecych gryp w wielu miejscach na świecie.

Jak „powstają” boginie?

- Boginie to nie jest coś, co ktoś stworzył, wymyślił – mówi Komala. – W najróżniejszych tradycjach świata spotykamy podobne archetypowe postacie w mitach i opowieściach. Mityczne postacie reprezentują to wszystko, co wydarza się w ludzkiej psychice; są wspólne dla całej ludzkości. Mityczne boginie – podobne w wielu kulturach – reprezentują aspekty kobiecej psychiki; odsłaniają wzorce przepływu energii w naszych ciałach, sercach i w naszej świadomości.

Będziemy – jak podkreśla Komala - wydobywać te energie z nieświadomości i integrować ze świadomością. Archetypowa energia to jak pieczęć mocy w naszej psychice.

Dlaczego będziemy zajmować się energiami właśnie tych egzotycznych bogiń - Lakszmi, Durgi, Kali, skoro mamy bliższe boginie – celtyckie, greckie, rzymskie?

- Hinduskie boginie zafascynowały mnie najbardziej – mówi Komala. – Gdy o nich czytałam, czułam się wspaniale, zintegrowana, mocna. Zapragnęłam przedstawić je zachodnim kobietom.

W trakcie warsztatu kontaktujemy się z energiami bogiń, co nie powinno być trudne, bo to są przecież nasze własne, pierwotne energie, z którymi się rodzimy – boginie jedynie je symbolizują. Czy jednak je odczuwamy? Czy mamy do nich dostęp?

- Możemy rozmawiać z boginiami, ucieleśniać je, czyli kontaktować się z ich energią, czuć, że jesteśmy wyrazem jakości tego właśnie boginicznego doświadczenia – mówi Komala. 

W kwitnącym ogrodzie

Przed nami fotografia Lakszmi: delikatnie uśmiechnięta piękna kobieta o złotej twarzy, w kolorowych szatach, wyłaniająca się z kwiatu lotosu. Ma cztery ręce: w dwóch trzyma okazałe czerwone kwiaty, w trzeciej dzban z kosztownościami, a z czwartej ręki do naczynia u jej stóp spływają złote monety.

Lakszmi to bogini piękna i bogactwa. Przypomina, że z natury jesteśmy bogate. Jej energia płynie z kobiecego piękna, współczującego serca, ze spokoju, nie z działania! To bogini miłującej uprzejmości, obfitości, nieustającego dzielenia się, przepływu dobra. Spotykamy Lakszmi w ogrodach pełnych kwiatów, w sadach pełnych owoców, bo to bogini obfitej natury; także obfitej natury w nas. Spotykamy ją w naszych czystych (nie lubi brudu i nieporządku!) domach. Przychodzi , gdy wszystko lśni, pachnie, swobodnie płynie w poczucie piękna, swobody i harmonii. Kocha ładne stroje, kwiaty, luksus odprężenia. Jej hojne, obdarowujące ręce są połączone z jej sercem. To delikatna, kochająca, pełna miłości energia. Esencja kobiecości. Emanacja kobiecego odprężenia i dobrostanu

Siedzimy w kręgu z kobietami ożywione i zaintrygowane: jak ją w sobie odkrywać? Jak się z nią łączyć? Jak jej doświadczać? Jednak przekonujemy się, że już samo słuchanie i mówienie o niej sprawia, że zaczynamy czuć się komfortowo, w harmonii, w przepływie. Tańczymy, będąc świadome jej boskiej energii – nasze ręce „pływają” w tańcu, czujemy bicie serca, kołyszemy biodrami, uśmiechamy się. Jest!

Boska Lakszmi pyta nas współczesne kobiety: Ile przestrzeni dajesz sobie na doświadczanie piękna, obfitości, harmonii i równowagi? Jakie piękno widzisz w sobie, w innych i wokół w świecie? Czy hojnie obdarowujesz? Czy z radością przyjmujesz? Czy masz świadomość wewnętrznego bogactwa? W jaki sposób korzystasz z tej wewnętrznej obfitości?

- Każdego dnia bądźcie uważne na wszelkie przejawy piękna i obfitości w waszym życiu – mówi Komala. – Świadomie zbierajcie momenty, gdy je zauważacie. Szybko przekonacie się, jak bardzo was to wzmacnia.

Kończymy ten dzień z mocnymi postanowieniami: „wędrówki po sadach i ogrodach”; „karmienie się pięknem kwiatów”; „wysprzątać dom, oczyścić z wszelkich śmieci”; „zadbać o kobiecą garderobę”, „odpoczywać!” „uśmiechać się”, „cieszyć się”, „liczyć dary”. Mówić o pięknie. Czuć harmonię, przepływ i dobrostan.

Siła z trzewi

Mocną ochronną energię bogini Durgi znamy doskonale! Szczególnie te z nas, które maja dzieci. Durga to bogini wojowniczka, nikt tak jak ona nie wie, w jaki sposób skutecznie chronić dzieci, strzec je przed niesprawiedliwością i krzywdą. To energia ochronna matki-lwicy. I tak jest prezentowana: oparta o lwa, siedząca na tygrysie.

Durga uruchamia w nas wojowniczkę o sprawiedliwość, o słuszną sprawę, o prawa życia, dzieci, kobiet. Chroni przed przemocą i naruszaniem naszych granic. To mocne kobiece NIE. Gdy byłyśmy dziewczynkami, potrzebowałyśmy takiej mocnej ochronnej energii naszych matek, jednak nie zawsze ją dostawałyśmy. Bogini Durga uczy nas teraz chronić siebie, stawać za sobą, śmiało i odważnie mówić: „To nie jest w porządku!” I oczywiście stawiać czoła konsekwencjom takiej niezgody. 

- Każda z nas może sięgnąć po matczyną energię boskiej Durgi, gdy jest zmuszona się obronić, ochronić – mówi Komala. – To jest naturalna, pierwotna energia, znana w świecie zwierząt, które instynktownie chronią potomstwo, troszczą się o stado. Durga reprezentuje tę jakość w kobietach; instynktowną, potężną siłę płynącą z brzucha, z trzewi, z podejmowania właściwych działań.

Durga w nas każde nam pytać siebie: „Czym jest to, czemu w sobie i na zewnątrz chcesz powiedzieć „nie”? Czy nie jesteś zbyt uległa? Jak określasz swoje granice – w pracy, z partnerem? Kiedy wiesz na pewno, że twoje „nie” jest słuszne?”

Tańczymy, odczuwamy siebie, sprawdzamy swoje granice: po czym poznajemy, że zostały przekroczone? Budzimy świadomość kobiecej pewności i odwagi.

Nasze postanowienia: „nie będę zgadzać się na przemoc słowną, bierna agresję, lekceważenie, nawet wtedy gdy dla innych to „nic takiego!”, „nie pozwolę już szefowej na umniejszanie mnie, uszczypliwe uwagi”, „przeniosę córkę do innej szkoły”, „już czas na poważną rozmowę z narzeczonym!”

Przestrzeń dla Kali

Dzika i emocjonalna energia bogini Kali budzi przerażenie. Już samo patrzenie na nią przyprawia o dreszcze: zdobi ją naszyjnik z czaszek, jej twarz wykrzywia gniew, oczy płoną ogniem, a włosy stoją dęba! To emanacja kobiecej wściekłości i furii.

- Piękna energia przetrwania i życia! – zachwyca się Komala. - Nieodłączna część bycia człowiekiem. Mocno powiązana z miłością i ochroną. Sprawia, że jesteśmy żywe, soczyste, kobiece, namiętne i zaangażowane.

Kali odzywa się w nas, gdy jesteśmy wkurzone i mamy ochotę zrównać wszystko z ziemią, spalić, zniszczyć. Połączona z naszym brzuchem i sercem sprawia, że ta – na pierwszy rzut oka destrukcyjna – moc transformuje się w energię miłości i współczucia, jasności, klarowności i przejrzystości. W Kali odnajdujemy potencjał odrodzenia, połączenia z cyklami życia. Gdy oswajamy lęk przed odczuwaniem gniewu i nie przepędzamy Kali z naszego życia, coś w nas dzięki niej oczyszcza się, odnawia i przemienia, otwiera na nowe możliwości. Żywe życie znów przez nas płynie; znów czujemy się pełne energii i gotowe do działania.

- To jest dobroczynna energia, gdy jesteśmy świadome tego, co się dzieje – tłumaczy Komala. – Najczęściej jednak tłumimy Kali w sobie, ponieważ jest „niegrzeczna”, a przecież kobieta „nie powinna” być zła. Niewyrażony gniew rodzi depresję. Wiele współczesnych kobiet przechodzi okresy depresyjne, nie podejrzewając nawet, ze wściekłość Kali mogłaby je uratować.

Tańczymy z energią Kali, przyjmujemy ją, szanujemy jako energię życia. Nasze ciała ożywają, oczy nabierają blasku.

- Wściekłość płynie z miłości – to reakcja serca, które pragnie kochać i nie zgadza się z tym, co przeszkadza i blokuje naturalny przepływ – mówi Komala.

Kali przychodzi, gdy trzymamy się starych struktur i przyzwyczajeń, które już nam nie służą, są martwe w nas, przeminęły. Rozwścieczamy ją tym! Zaczyna szaleć, a to sprawia, że budzimy się z uśpienia. Najpierw czujemy smutek, ponieważ jasno i klarownie widzimy wreszcie, jak siebie krzywdzimy. Kali stoi na straży energii życia, czuwa, abyśmy były żywe, nie martwe!

Co więc w nas jest już martwe i domaga się puszczenia, uwolnienia, przemiany? Czemu się opieramy? W jaki sposób wstrzymujemy przepływ życia, miłości? Co niepotrzebnego robimy, a czego potrzebnego nie robimy?

„Po kiego diabła w tym tkwię?!”  - to prawdziwie wyzwalające pytanie wkurzonej kobiecości. Życiodajna Kali puka do serca, do trzewi, gotowa, aby zrównać z ziemią nasze wygodne, martwe życie. Jej ognisty taniec to taniec życia i miłości.

Archetypowe kobiece energie pod postacią fascynujących bogiń tańczą w nas. Są jak pieczęcie mocy.

Ramka 1: Nakarmione codziennością

Aby poczuć pierwotną archetypową kobiecą energię odprężenia i obfitości, każdego dnia zwracajmy uwagę na dary życia. Zauważajmy, w jaki sposób życie troszczy się o nas. To mogą być drobne sprawy: ptak śpiewający za oknem, rozkwitający kwiat, dobre słowo, które jest wyrazem czyjejś życzliwości, smaczna herbata, uśmiech dziecka. Taki sposób postrzegania codzienności to praktyka obecności. Gdy stanie się nawykiem, zaczniemy postrzegać życie bardziej jako kochające i troszczące się o nas, niż jako trudne, bolesne czy niesprawiedliwe. I odprężymy się.

Ramka 2: W przestrzeni kobiecej obecności

Komala Sunder:

- Szukajmy miejsc, gdzie kobiety spotykają się w przestrzeni obecności: słuchają siebie nawzajem, rozumieją i wspierają. Warto też stworzyć z bliskimi kobietami taką grupę, która będzie się regularnie spotykać. Intencją takich spotkań jest b y c i e słuchaniem i widzeniem tak, aby kobieta, która właśnie dzieli się czymś ważnym, czuła ugruntowanie i otwarcie pozostałych. Wtedy stanowimy niejako jedno ciało – a zmiana, która dokonuje się w jednej kobiecie, generuje zmianę w każdej z nas. Szczere, serdeczne, nieoceniające grupy kobiet wydobywają z nas archetypową kobiecą miłość i mądrość. Są jak łono matki – ciepłe, przytulne i bezpieczne. Wzmacniają nas i otwierają na nowe doświadczenia.

Zapisz się do newslettera

Nie wysłamy spamu!