Wywiad z Arvick Baghramian przeprowadziła Alice Brooksbank

Wywiad pochodzi ze strony Arvick Baghramian: www.freedom-within.com

Tłumaczenie: Katarzyna Zielińska

Źródło: Artykuł opublikowany w: Indie Shaman Magazine, Issue 17


Dobry szaman umie opowiadać historie. Szamani to poeci, tancerze i aktorzy, bardzo kreatywni ludzie. Wyrażają się na wiele sposobów, nie tylko poprzez słowa.”

To jedne z pierwszych słów, które wypowiedziała do mnie Arvick Baghramian, kiedy odwiedziłam ją w domu, gry zaprosiła mnie, żeby omówić swoją najnowszą książkę „Magia Szamanizmu”. Mimo, że zupełnie nie znam się na praktyce szamanizmu, to kiedy rozglądam się po mieszkaniu Arvick, wyraźnie widzę, że jest kreatywna. Każdą powierzchnię ozdabiają misterne, wyjątkowe artefakty, obrazy i fotografie rozmieszczone w harmonijnym porządku. Pokój nie jest zagracony lecz emanuje spokojem.

„Wszystko co tu widzisz to podarunki od moich uczniów”. Ta kolorowa i różnorodna mieszanka dzieł sztuki, którą zebrała Arvick dobrze odzwierciedla jej międzynarodowy tryb życia i liczbę osób, które dotknęła. Jej Szamańska Terapia poprowadziła ją przez cały świat, w wielu miejscach prowadziła warsztaty i pracowała z indywidualnymi uczniami.

Jednak aby w pełni docenić jej ciekawą ścieżkę, muszę zacząć od początku...

W jaki sposób twoje zaangażowanie w szamanizm doprowadziło do napisania książki na ten temat?

Zajęłam się szamanizmem gdy byłam w najgorszym momencie mojego życia. Przewodnicy duchowi mi pomogli i pomyślałam, że powinnam napisać na ten temat doktorat. Nigdy jednak nie podejrzewałam, że napiszę całą książkę (nie tylko dla środowiska akademickiego). Później otrzymałam wiadomość od przewodnika duchowego, który mówił, że nie chodzi o to żebym napisała doktorat, tylko o to bym potrafiła przekazywać wieści od przewodników.

Czy pisanie jest dla ciebie procesem terapeutycznym, oczyszczającym czy tez trudnym w jakiś sposób?

Nie, pisanie jest bardzo przyjemne, podobało mi się. Szczególnie osobiste fragmenty dotyczące mojej matki, wychowania, dzieciństwa i wstępu do moich doświadczeń – to wszystko płynęło naturalnie bo pisałam prosto z serca. 

Wielokrotnie wspominasz w książce swoją matkę i jej pracę (śniła dla innych ludzi), ale sugerujesz też, że nie doceniałaś w pełni tego co robiła.

Nie doceniałam niczego, co robiła moja matka, bo się wstydziłam. To było bardzo dziwne, a ja byłam mała, i po prostu chciałam, żeby było normalnie. Nie rozumiałam, dlaczego ludzie przychodzili do mojej matki i mówili, że „jest wyjątkową kobietą”. Teraz tego żałuję, ale ona do niczego mnie nie zmuszała. Powiedziała tylko „uzdrowiciel jest w każdym z nas, jeśli to i twoja ścieżka, to przyjdzie do ciebie w odpowiednim czasie”. Nigdy tego nie zapomnę. Sądzę więc, że nauka szacunku dla pracy innych ludzi zaczęła się od mojej matki. Miała dar. Rozmawiała z ludźmi a potem dla nich śniła – jednak nigdy nie skojarzyłam tego z szamanizmem. O wiele później jeden z nauczycieli powiedział mi „Arvick, twoja matka była szamanką!” Zaskoczyło mnie to, bo nie wiedziałam o tym, że jest tyle sposobów na praktykowanie szamanizmu.

Książkę zadedykowałaś i matce i ojcu, co sugeruje, że rodzina jest dla ciebie bardzo ważna.

Tak... Chociaż nie byliśmy w pełni jednostką rodzinną, bo mój ojciec zawsze podróżował. Kiedy jednak był w domu, to dawał nam mnóstwo miłości. To było piękne, że dla nas pracował. Żył dla nas, a to było wielkie poświęcenie...

Później pojechałam na studia do Wielkiej Brytanii, sama. Moja matka stwierdziła „Jeśli wyjeżdżasz do Europy, to musisz najpierw poznać swój kraj.” Jest tyle pięknych miejsc, których nie poznajemy. Myślę, że podobnie jest z naszym wnętrzem – jest w nim tyle piękna, a jednak my ciągle patrzymy na zewnątrz i go nie dostrzegamy. Można powiedzieć nawet, że to coś, przed czym uciekamy, bo obawiamy się tego, co moglibyśmy znaleźć. Przecież dzieciom nie mówi się jak bardzo są cudowne. Zazwyczaj tylko skupiamy się na formalnościach i negatywnych aspektach cech innych ludzi. Nie doceniamy tego, co mamy.

Ile miałaś lat, kiedy zaczęłaś pracę z szamanizmem?

Trudno to określić, bo nie wiem ile mam lat! Podobno 18 grudnia skończę siedemdziesiąt lat. Kiedy mieszkałam w Iranie, nie mieliśmy dokumentów, bo pochodziliśmy z armeńskiego getta. Moi rodzice nie mieli nawet aktów urodzenia, dostali je jak miałam około osiemnastu lat. Wiem jednak od matki, że urodziłam się przed dniem Objawienia Pańskiego. Jeśli chodzi o szamanizm, to wydaje mi się, że było to 1994 rok... Zawsze też mówię, że żałuję, że nie spotkałam się z nim wcześniej. Z drugiej strony, być może wtedy bym go nie doceniła.

Czy do pracy z szamanizmem wymagany jest pewien poziom dojrzałości?

Niekoniecznie. Pracuję teraz z pewnym dwudziestotrzylatkiem, który świetnie sobie radzi. Znam też jednego czternastolatka, który podróżuje, jak marzenie.

Czy szamanizm przekracza bariery językowe?

Tak – duchy ukazują nam się w formach, które wydają się nam znajome, z którymi czujemy się komfortowo, bo są energiami. Są jak wiązki światła unoszące się w ciemnościach. W czasie podróży szamańskiej dostosowują wibracje do nas, tak, żebyśmy mogli się z nimi komunikować. 

Jakiego języka używasz w czasie podróży szamańskich?

Angielskiego, zawsze. Znam też armeński i farsi, ale to angielski jest teraz dla mnie głównym językiem.

Pracujesz, rzecz jasna, na całym świecie, ale od 11 lat mieszkasz w Barcelonie...

Coraz bardziej się tu czuje jak w domu. Tęsknię za Anglią, zwłaszcza gdy muszę wezwać hydraulika (a nie znam pewnych słów!). Czuję się tu bardzo dobrze, jak w domu.

Jakie znaczenie ma miejsce, w którym się jest w czasie szamańskiej pracy?

Nie ma znaczenia. Mogę być na górze Montserrat i po prostu położyć się na ziemi i połączyć z duchami. To naprawdę nie ma znaczenia, bo duchy, tak jak bóg, są wszędzie. Gdy tylko ktoś jest gotowy na spotkanie z nimi, to przychodzą.

Czy można praktykować szamanizm i jednocześnie wyznawać inna religię?

Tak, szamanizm nie jest religią, rzecz jasna, nie ma w nim elementu oddawania czci. Jeden z moich zaawansowanych uczniów jest bardzo religijny. Wszystko zależy od poziomu ortodoksji. Niektórzy katolicy mówią na przykład „tak, Reiki działa, ale to przecież działanie diabła...”

Moja matka się modliła i chodziła do kościoła. Nie zmuszała mnie do czytania Biblii, nauczyła mnie tylko jej moralnego przesłania. Stosowałam się do tych zasad moralnych nie chodząc do kościoła. Powiedziała, że kościół jest w sercu, gdziekolwiek pójdziemy i poprosimy o pomoc, to tam się znajdzie. Podejrzewam, że nie chciała opowiadać o duchach, żeby nie sprawiać wrażenia dziwnej. To wykracza poza cokolwiek, co mogę wyjaśnić słowami, nawet poza naukę.

Czy każdy ma zdolność do szamańskich podróży?

Z pewnością, bo wszyscy potrafimy śnić. Jeśli potrafimy śnić, to potrafimy też wejść w inny stan świadomości. Rola szamańskiego terapeuty polega na dodaniu otuchy i zapewnieniu bezpiecznego otoczenia, tak aby osoba mogła wyruszyć w podróż...”

Wychodząc z mieszkania Arvick dostrzegłam swoje odbicie w lustrze i nagle zdałam sobie sprawę, że na mojej koszulce widnieje słoń – duchowe zwierzę Arvick. Wspomniałam o ty, ale oczywiście zauważyła to już wcześniej. Czy to, że narzuciłam na siebie akurat tą koszulkę to zwykły przypadek? Być może.

Zapisz się do newslettera

Nie wysłamy spamu!