Zmieniajmy rzeczywistość i róbmy cuda. Po warsztatach u Melissy Joy Jonsson, amerykańskiej terapeutki i coacha, staje się to łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać.

Warsztaty trwają drugi dzień, a grupa jest coraz bardziej zżyta. – Czy zauważacie w życiu sytuacje, które się powtarzają? – pyta uczestników Melissa. – Na przykład patrzymy na zegarek i zawsze jest 2.22, 3.33 czy 11.11? Albo myślimy o kimś, kogo dawno nie widzieliśmy, wychodzimy z domu, a on właśnie robi zakupy w naszym osiedlowym sklepie? Lub może cały dzień brzęczy nam w głowie niesłyszana od lat piosenka, włączamy radio, a ktoś właśnie ją śpiewa? – zawiesza głos. – To nie przypadek. Te wydarzenia są ze sobą połączone i określa się je jako synchroniczność.

Melissa mówi o własnym zabawnym doświadczeniu z pierwszego pobytu w Warszawie. Gdziekolwiek na świecie prowadzi warsztaty i szkolenia, mieszka w hotelowym pokoju, w którego numerze powtarzają się jedenastki. Tym razem było jednak inaczej.

– Pokój nie przypadł mi do gustu – opowiada – w dodatku jego okna wychodziły na hałaśliwą ulicę. Poszłam do recepcji z pytaniem, czy istnieje możliwość zamiany. I wiecie, co się okazało? Nastąpiła pomyłka. Pokój, na który była moja rezerwacja, był o wiele przyjemniejszy. Jego numer to… 111.

czerwona sukienka przynosi wiadomość

joy jonssonGdy słucham tej historii, natychmiast znajduję własne powiązanie: jestem numerologiczną jedenastką, mój numer w szkolnym dzienniku to zawsze 11, a przez wiele lat mieszkałam pod jedenastką. W duchu się śmieję.

Widzę, że sąsiadka obok mnie, Ewa, która od lat choruje na tarczycę, robi wielkie oczy ze zdziwienia. Tak jakby właśnie coś sobie uświadomiła. I tak właśnie jest, bo na przerwie opowie mi dziwną historię. Wiele lat, zarówno w życiu jej babci, jak i mamy, kiedy miało wydarzyć się coś istotnego, znaczącego, pojawiała się nowa czerwona sukienka.

– Te sukienki jakby same wchodziły nam w ręce – opowiada Ewa. – Albo ktoś wręczał je w prezencie, albo wisiały na wyprzedaży w idealnym rozmiarze i odcieniu. Żal byłoby nie kupić! Zdarzało się też, że wiele razy wyświetlała mi się w internecie, aż w końcu się nią zainteresowałam. Czerwona sukienka to w mojej rodzinie symbol czegoś, co zaraz się zdarzy.

– Często słyszę pytanie, co oznaczają te powtarzające się znaki i symbole – kontynuuje Melissa. – Otóż dla każdego ma to inne znaczenie. Tylko my wiemy jakie. Ale jedno jest pewne – takie sytuacje zawsze mówią nam: zwróć na to uwagę, przyjrzyj się temu!

I dalej wyjaśnia, dlaczego często tkwimy w sytuacjach, które według nas wcale się nie zmieniają, jakbyśmy wiecznie stali w miejscu. Jedną z głównych przyczyn jest niezauważanie tego, co się zmienia, a skupienie uwagi na tym, co pozostaje takie samo. To wielkie odkrycie fizyki kwantowej: obserwator wpływa na wynik doświadczenia! Jeśli z uważną obecnością skupimy się na tym, co chce nam przekazać wszechświat, będziemy mieli w końcu szansę ruszyć z miejsca.

– Zobaczmy małe rzeczy – zachęca Melissa. – Kiedy dostrzeżemy, że coś stało się inne, zaczynamy postrzegać zmianę w trakcie jej tworzenia. Właśnie wtedy nasza świadomość zaczyna rezonować ze zmianą, która już się wydarza, już następuje! Ale jeśli mamy tendencję do ciągłej koncentracji na tym, co się nie zmienia, wzmacniamy to.

W tworzeniu nowej rzeczywistości pomaga odpuszczenie, zgoda na to, by życie po prostu płynęło. To jednak coś innego niż bierność. Jeśli się czemuś poddajemy, to nadal rezonujemy z tym poczuciem beznadziei, a wszystko inne jest poza naszym zasięgiem. Odpuszczenie – według Melissy – to pozwalanie, by rzeczy się działy, a nie opieranie się.

– To tak jakbyśmy puścili wiosła łodzi, gdy najpierw próbowaliśmy płynąć pod prąd, a potem lekko unosili się z prądem – mówi obrazowo.

– Brzmi znajomo – wzdycha do mnie Jagoda, która na warsztaty do Melissy trafiła, bo chciała właśnie tego: zmiany w życiu zawodowym. Od lat tkwi w korporacyjnych blokach startowych i boi się, że jeśli tę pracę straci, to… umrze z głodu. – Cały czas się opieram. Strach mnie, niestety, blokuje.

Jakby w odpowiedzi na lęki Jagody szatynka z warkoczem mówi całej grupie, że bardzo pilnuje swojego męża, aby jadł wyłącznie zdrowe rzeczy. Super, prawda? Ale problem w tym, że jej intencja nie dotyczy zdrowego życia, bo tak jest lepiej dla ciała i umysłu męża. – Chcę, by jadł zdrowo, bo boję się, że umrze – kończy cicho.

czy choroba to choroba?

A zatem jaka jest jej intencja? – Rezonuje z energią śmierci i robi to, czego chciałaby uniknąć – wzmacnia ją – podsumowuje trenerka.

Skąd biorą się nasze lęki, przekonania, ograniczenia? Melissa nazywa je memami. Mem to nic innego jak wzór informacyjny w pamięci jednostki, który może być skopiowany do pamięci innej jednostki. Pierwszą osobą, która naukowo podeszła do badania tych zjawisk, był biolog ewolucyjny dr Richard Dawkins. Rozpoczął prace nad memami już w latach 70. ubiegłego wieku, co dało podstawy do stworzenia nauki zwanej memetyką. Jego pracę poszerzył kolejny naukowiec – Richard Brodie, który swoje doświadczenia zawarł w książce „Virus of the Mind”. Gdyby chcieć wyjaśnić istotę memu, to najprościej można byłoby powiedzieć za drem Dawkinsem, że memy to „…melodie, idee, obiegowe zwroty, fasony ubrań, sposoby lepienia garnków lub budowania łuków itp.”.

Czyli wszystko, w czym żyjemy, co jest naszymi wspólnymi zbiorami, dzięki czemu się porozumiewamy. Memy dzielą się na grupy i mogą być użyteczne, jak choćby mem umiejętności prowadzenia samochodu czy nauki języka obcego. Ale istnieją także memy-strategie, które mogą nas mocno ograniczać i komplikować nam życie. W jaki sposób?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Małe dziecko na widok otyłej kobiety głośno krzyczy: „Mamo, tato, patrzcie, jaka gruba pani!”. Speszeni rodzice mitygują i karcą potomka, że jest niegrzeczny i że tak nie wolno mówić. Dziecko ufnie to przyjmuje: jest niegrzeczne, a prawdy nie wolno wyrażać. W jego umyśle instaluje się mem strategii, który przestrzega, żeby na drugi raz trzymać buzię na kłódkę. W ten sposób za każdym razem, kiedy czyni jakieś obserwacje, dostrzega świat na swój sposób, milczy, bo obawia się kary, osądu. Co może myśleć? „Powinienem ignorować to, co widzę, albo w ogóle tego nie widzieć”; „Moje spostrzeżenia nie są warte usłyszenia”; „Nie powinno się być szczerym, bo będzie się niezrozumianym, wyśmianym i osądzonym”.

Takie właśnie i wiele innym memów zasiedla nasze umysły. To może, choć nie musi, prowadzić do choroby. Ale jak to się dzieje?

czym ona w rzeczywistości jest?

– Na początku jej nazwa to tylko etykieta, a etykieta to mem kategorii – tłumaczy terapeutka. – Powstaje ze zbioru znaków i objawów, które w procesie skojarzeń tworzą potężne programy rezonujące z polem morficznym raka. W tym polu mieszczą się zarówno wszyscy pacjenci kiedykolwiek chorujący na nowotwory, jak i leczący ich lekarze. Są tam także wszystkie firmy farmaceutyczne, które inwestowały w badania naukowe czas i miliony dolarów, żeby wytworzyć rynek dla tej choroby i zjednać sobie pacjentów.

To, co wydaje się szczególnie szokujące, to fakt, że w polu morficznym wzmacniającym raka znajdują się również niezliczone ilości organizacji charytatywnych, zajmujących się między innymi podnoszeniem świadomości na temat nowotworów. To, że ciągle zbiera się fundusze na walkę z chorobami onkologicznymi i ciągle przypomina nam, że trzeba się badać, przypinać różowe kokardki i nosić żółte bransoletki, wcale nie pomaga ludziom zdrowieć. Rak to pole morficzne choroby, które powiększa się, im więcej skupimy na nim uwagi.

– Ależ to logiczne – wzdycha Jagoda. – Ile to razy słyszałam, że energia podąża za uwagą? Wzrasta to, czemu poświęcamy swój czas i wysiłki, reszta pozostaje niezauważona.

– Jednak najlepsza z możliwych wiadomości to taka, że kiedy uznamy, że choroba jest wzorem, pojawia się miejsce na transformację – mówi radośnie Melissa. – Fizyka kwantowa to przestrzeń, gdzie nie leczy się chorób, ale ludzi. Zauważmy, że wzory to język możliwości, a wszystko się zmieni. To tak jakbyśmy byli żebrakami wyciągającymi rękę po jałmużnę, kiedy nasze kieszenie wypchane są złotymi monetami. Trzeba zauważyć te wypchane po brzegi kieszenie.

NATALIA ROSS

Źródło: Miesięcznik WRÓŻKA (Sierpień 2018)


Melissa Joy Jonsson

Amerykańska trenerka, nauczycielka, autorka książek, m.in. wydanej w Polsce „Metoda dwupunktowa w praktyce. Jak wykorzystać energię pola serca”. Wiele lat pracowała i prowadziła warsztaty z dr. Richardem Bartlettem poświęcone matrycy energetycznej. W praktyczny sposób, własnym, niezwykłym językiem opowiada o fizyce kwantowej, która przekłada się na realne zmiany i prawdziwe cuda w naszej rzeczywistości.


Pobierz i przeczytaj artykuł w pliku PDF:


Wróżka - sierpień 2018 - Kurs cudów, Melissa Joy Jonsson


Zapisz się do newslettera

Nie wysłamy spamu!